Malutkie koteczki i ich mamka, kocia rodzinka do pokochania!

Pamiętacie nasze koteczki cudem uratowane? Mokre, wyziębione, głodne i jeszcze ślepe? W nocy trafiły do nas. W innym przypadku byłyby uśpione. Ale nie po to worek z tymi maluchami zaczepił się o gałąź, żeby kilka godzin później dać im zastrzyk śmierci. Łatwo nie było, ale na szczęście szybko nauczyły się pić z butelki, dodam, że co 3 godziny. Nasze rodzicielstwo nie trwało zbyt długo, po kilku dniach podjęłyśmy wraz z przyjaciółką próbę przystawienia maluchów do kotki, (bezdomnej) która tydzień wcześniej przeszła zabieg sterylizacji, podczas której straciła swoje dzieci…Taka była wyższa konieczność.

Kotka apatyczna, wręcz smutna, bez apetytu i chęci na cokolwiek. Trudno opisać nasze a tym bardziej jej emocje towarzyszące podczas przystawiania maluchów. W sekundzie przystąpiła do pielęgnacji i karmienia, ale jak się okazało pomimo tego, że niedawno była w ciąży mleka nie miała. Ale to w niczym jej nie przeszkadzało. Kociaki czyściutkie, zadbane i wygrzane przez ich nową kocią mamę. Wiesia wyjmowała i nadal wyjmuje je na butelkowe karmienie. O ile pokarm można zastąpić to miłości i matczynej prawdziwej czułości nigdy!

Zaczynamy powoli szukać im domów, dobrych i odpowiedzialnych. Bardzo nam również zależy na wy-adoptowaniu samej mamy, najlepiej z jednym z maluchów. Nie chcemy aby przechodziła traumę rozłąki po raz drugi.
Jeśli sami nie możecie wziąć koteczka lub mamusię z koteczkiem proszę, udostępnijcie ten post dalej.KONTAKT:
Kontakt
p. Wiesia 603 430 380